Low-code zamiast zaawansowanej wiedzy IT

Według EY, aż 81 proc. organizacji na świecie doświadcza niedoboru pracowników technologicznych. Dziś podstawowe kompetencje informatyczne wymagane są od osób na właściwie wszystkich stanowiskach. 

Low-code i no-code do opanowania przez nie-informatyka 

Z raportu „State of automation: LCAP” wynika, że spora część firm już wykorzystuje narzędzia ułatwiające tworzenie aplikacji, czyli low-code i no-code, lub to rozważa. 84 proc. przedstawicieli ankietowanych firm uważa tworzenie i korzystanie z narzędzi niskokodowych za ważną lub niezwykle ważną część ich ogólnej strategii automatyzacji. To dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, że rozwiązania tego typu funkcjonują na rynku od niespełna dekady.

– W dobie tak dynamicznych zmian technologicznych, jakie obserwujemy, organizacje nie mogą sobie pozwolić na przestój w digitalizacji. Oczywiście, wiele z nich zmaga się z niedostatkiem wykwalifikowanych pracowników technologicznych, jednak z drugiej strony, ogólny poziom umiejętności IT pracowników cały czas rośnie. Wielu pracowników, specjalistów w obszarach poza IT, chętnie uczestniczy w rozwoju możliwości technologicznych swojej organizacji. Warto, aby firmy w procesie digitalizacji wykorzystywały wszystkie zasoby, którymi dysponują – tłumaczy Grzegorz Dembicki, Business Development Director z Sagra Technology.

Narzędzia niskokodowe – jak mogą pomóc? 

Pozytywne nastawienie dyrektorów HR i marketingu może wynikać z faktu, że postrzegają oni narzędzia niskokodowe przede wszystkim jako sposób na szybkie rozwiązywanie problemów. Jak jednak wytłumaczyć dystans i mniejszy entuzjazm w tym zakresie dyrektorów działów IT? Prawdopodobnie część z nich zachowuje bardziej ostrożny optymizm i traktuje te narzędzia jako element marginalizujący ich udział w procesie digitalizacji, który dodatkowo może naruszać bezpieczeństwo. Dyrektorzy IT zwracają uwagę na ograniczenia, jakie narzędzia niskokodowe mogą stwarzać dla ich działów: ograniczenie możliwości rozwiązywania ważnych problemów, przeprowadzania testów bezpieczeństwa oraz słaby nadzór nad danymi. 

Jak zmniejszyć zależność od działu IT? 

Działy marketingowe korzystają z nawet 120 systemów i narzędzi w swoim stosie technologicznym. Oba te obszary znajdują się pod presją, aby nie tylko osiągnąć, ale i przekroczyć wyznaczone cele. Aby lepiej realizować swoje zadania, potrzebują narzędzi, które przynajmniej część z nich zautomatyzują. Dlatego menadżerowie poszukują sposobów na odniesienie sukcesu bez nadmiernego uzależnienia od innych działów, takich jak IT.

Jakie narzędzia można budować i jakie sfery można wspierać, korzystając ze wsparcia platform niskokodowych? Ekspert podkreśla ich uniwersalne zastosowanie: – Low-code i no-code może być skutecznie wykorzystywany do automatyzacji szerokiego zakresu czynności, takich jak: przetwarzanie dokumentów, np. faktur, wizualizacja danych i dzielenie się raportami, tworzenie aplikacji pomagających w procesie rekrutacji, onboardingu i offboardingu, czy do przeprowadzania szkoleń. Dzięki temu, że narzędzia IT są tworzone bezpośrednio przez osoby, które ich potrzebują i które będą z nich korzystały, mogą one nawet lepiej odpowiadać na konkretne potrzeby i spełniać swoje funkcje, niż kosztowne narzędzia dostępne na rynku  – podkreśla Grzegorz Dembicki.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Low-code i no-code ułatwią ale nie zastąpią programistów 

Warto jednak pamiętać, że samo zastosowanie tego typu narzędzi nie spowoduje nagle, że wykwalifikowani programiści przestaną być potrzebni. Będą oni niezbędni do rozwoju głównych systemów stosowanych w organizacji, ale także do rozwoju narzędzi ułatwiających tworzenie kodu, które będą musiały być aktualizowane i dostosowywane do zmieniających się potrzeb.

Źródło: Sagra Technology